5 kroków do wakacji naszych marzeń – czy to dużo czy mało?

W ostatnim czasie Rzeczpospolita po raz kolejny opublikowała rating biur podróży. Poznaliśmy te największe, znamy ich wyniki finansowe i ocenę. Co z tego wynika dla nas klientów? I dużo i mało. Dużo, bo oczywiście im wyższy rating, tym lepsza ocena, kondycja i perspektywa biura i tym mniejsze ryzyko przykrej niespodzianki upadku, nagłej niewypłacalności i bankructwa. Zgodnie z tym, co radzimy Wam w naszym darmowym ebooku „5 kroków do wakacji naszych marzeń” – wybierając biuro podróży warto zerknąć w taki rating i przekonać się, czy po pierwsze rozważane przez nas biuro w ogóle się do niego „załapało” (rating obejmuje bowiem 32 największych graczy). A po drugie jaka jest jego ocena, od AAA (ekstremalna wiarygodność) do N/A (brak danych – uniemożliwia ustalenie poprawnego ratingu oraz perspektywy).  Ale to tylko jeden z wielu czynników, które powinniśmy brać pod uwagę wybierając biuro podróży. Dowiedz się jakie są te pozostałe…

Ebook "5 kroków do wakacji naszych marzeń"
5 kroków do wakacji naszych marzeń – jak w praktyce możecie wykorzystać nasz ebook?


Przygotowaliśmy dla Was darmowy ebook „5 kroków do wakacji naszych marzeń”, czyli praktyczny przewodnik o tym jak wybrać najlepsze (oczywiście dla siebie) wycieczkę i biuro podróży. Znajdziemy tu m. in. listę gotowych pytań, jakie powinniśmy zadać wybierając wakacje oraz praktyczne wskazówki i podpowiedzi, na co uważać, gdzie szukać ewentualnych pułapek, czego wręcz unikać. Dzisiaj chcemy pokazać Wam jego bardzo praktyczne zastosowanie. Postanowiliśmy się przekonać, jak jest z dostępem do informacji, które mogą być dla nas kluczowe przy wyborze wycieczki. A że jesteśmy superciekawscy nie będziemy ograniczać się tylko do jednego biura i sprawdzimy ich kilka. Gotowi? No to zaczynamy…

Jedziemy na urlop.

Załóżmy, że wakacje planują trzy rodziny. Pierwsza jest powiedzmy standardowa, składa się z dwójki dorosłych i dwójki dzieci. Małych, jedno wciąż potrzebuje wózka, krzesełka w restauracji, specjalnych sztućców, łóżeczka dla niemowląt itp. Szukają czegoś bliskiego, z łatwym dostępem do restauracji, plaży, basenów może jeszcze animacji. Druga, to para młodych ludzi, którzy na co dzień pracują bardzo ciężko i postanowili poszukać jakiegoś fajnego, tygodniowego wypoczynku gdzieś niezbyt daleko, ale i niezbyt drogo. Nie zamierzają zwiedzać, nie oczekują nie wiadomo czego – czekają na miły pokój z widokiem na morze, blisko basenu i drinków. Trzecia to dwie przyjaciółki, już na emeryturze, którym marzy się egzotyka, odkrywanie innych kultur, smakowanie i doświadczenie nowości.

Szukamy więc ciekawych ofert.

I znajdujemy.

Dla czteroosobowej rodziny – Turcja- baseny, klubik i polskie animacje, dzieci gratis…

Dla młodej pary  –  Grecja – „wakacje we dwoje” basen i relaks, hotelowe centrum SPA i bujne nocne życie…

Dla przemiłych emerytek – Sri Lanka – wycieczka  typu objazd i wypoczynek. W programie zwiedzanie plantacji herbaty, starożytnych świątyń, malowideł itp. Buddyzm, klimat, duchowość, a na koniec kilkudniowy relaks przy basenie…

5 kroków do wakacji naszych marzeń – co sprawdzamy?

Po pierwsze chcemy się przekonać, na ile dokładna i wyczerpująca jest oferta prezentowana klientowi. O co ewentualnie trzeba dopytać, co uszczegóławiać. Na co (oprócz ceny) powinniśmy zwrócić szczególną uwagę.

I tak:

Grecja (dla młodych) informuje na swojej stronie, że „prezentowany materiał graficzny przedstawia wizualizację obiektu.” Oho, nam się już włącza lampka alarmowa, wizualizacja zamiast rzeczywistych zdjęć? A to dlaczego?

No dobrze, czytamy dalej. W zakładce „położenie” – informacja, że hotel znajduje się ok. 2 km od największej plaży; w zakładce „plaża” – że znajduje się ok. 1 km od hotelu. Może drobiazg, ale że informacje są jedna pod drugą, nam rzucają się w oczy.

Zakładka „hotel” wyjaśnia dlaczego wciąż widać wizualizacje – czterogwiazdkowy, nowoczesny i stylowy – planowane otwarcie wiosną 2018 r. A to oznacza, że trzeba mocno uważać, budowy się przecież przeciągają, czasami właściciele na siłę otwierają np. jedno skrzydło i restaurację, a po całym kompleksie jeżdżą jeszcze ciężarówki z piachem, wszędzie trwają jakieś uciążliwe i głośne prace, a wśród roznegliżowanych turystów kręcą się panowie w kaskach. Może jednak lepiej darować sobie taką opcję i pojechać do hotelu, który już przynajmniej stoi (a kwestia jak daleko od plaży ma wtedy drugorzędne znaczenie).

Ale jest zakładka „kontakt” – klikamy, jest strona, ale okazuje się, że to strona całej grupy, a „nasz” hotel też jest pokazany tylko w wizualizacjach. Hmmm… Ale jest link do Google Street View... I jakoś nie zachęca – lądujemy w krzakach z widokiem na śmietnik z jednej, a sklepik z ceramiką z drugiej strony… No to sprawdzamy opis oferty… I odsłaniają się nam wszystkie powyższe zakładki, których opisy (dość enigmatyczne) już znamy. A gdzie informacja chociażby o możliwych pakietach i wyżywieniu? Nasi klienci (młoda para) nie oczekują może cudów, ale chcieliby wiedzieć, że hotel, do którego jadą już stoi i działa (co w tym przypadku nie jest takie oczywiste) oraz że będą mieli gdzie zjeść (bo o restauracji, barach i wyżywieniu nie ma informacji na stronie). No może za wyjątkiem znajdującego się na końcu zastrzeżenia, że „podane w ofercie godziny serwowania posiłków oraz funkcjonowanie poszczególnych elementów infrastruktury hotelowej mogą ulegać nieznacznym zmianom ze względu na sezonowość, warunki pogodowe, prośby Gości lub siły wyższe, na które hotelarz nie będzie miał wpływu.” Czy to rozwiązuje nasze wątpliwości, czy jeszcze je jednak pogłębia?

A nie, wróć. W formularzu „Sprawdź cenę” jest opcja wybrania pomiędzy śniadaniem, a dwoma posiłkami (+ 400 zł). Czy to oznacza śniadanie i lunch, a może brunch i kolację, albo śniadanie i obiadokolację? W naszym ebooku przestrzegamy – nie starajcie się interpretować samodzielnie tego, czego nie rozumiecie w ofercie lub w umowie – nawet zgodnie z zasadami logiki. Biura podróży potrafią zaskakiwać, może się okazać, że informując o dwóch posiłkach hotel oferuje nam śniadanie kontynentalne (rogala, dżem i kawę) oraz późną obiadokolację (bez napojów!). Jeśli więc na samym początku nie dowiemy się, co to znaczy, najprawdopodobniej czeka nas nieprzyjemna niespodzianka już pierwszego dnia.

Młodej parze szczególnie mocno polecamy więc rozdziały dotyczące wyboru hotelu, pokoju i wyżywienia z naszego ebooka.

No dobrze, sprawdziliśmy hotel w Grecji, zobaczmy co słychać u naszych zafascynowanych Azją emerytek. Zastanawiają się nad romantycznie zatytułowaną wycieczką na Sri Lankę. Zaglądamy na stronę, wybieramy malowniczo położony, kameralny hotelik, ilość osób, rodzaj wyżywienia i miejsce wylotu i … koniec – klikamy „zamów”… To, co od razu rzuca się w oczy to lot np. z Warszawy do Colombo. Bezprzystankowy, więc z ciekawości sprawdzamy, ile czasu trwa lot na Sri Lankę.  Strona rozmiar.com podaje, że średni czas lotu wynosi 8 godz i 40 min., o ile jest to lot bezpośredni. Dalej robi zastrzeżenie, że „jeśli zdecydujemy się na lot samolotem wąskokadłubowym z międzylądowaniem czas ten wydłuża się do 17 godzin i 30 min.”. No nie, my przecież lecimy bezpośrednio i na pewno samolotem przygotowanym na tak długie trasy. Ale z czystej ciekawości (skoro biuro podaje nazwę przewoźnika) sprawdzamy, czy ma takie długodystansowe samoloty w swojej flocie. I szybko dowiadujemy się, że „lata samolotami Boeing typu B737, które należą do najbardziej popularnych samolotów używanych na trasach czarterowych (…) i mają zasięg około 5200 km co pozwala na dotarcie do najbardziej lubianych miejsc wakacyjnego wypoczynku.”  No może to i prawda, ale sprawdzamy też, że na Sri Lankę z Warszawy jest ponad 7200 km. Czyli przewoźnik zrobi „lądowanie techniczne”, podczas którego my co prawda nie rozprostujemy nóg, ale linie i biuro będą miały podkładkę, że przecież wszystko jest zgodnie z przepisami. I tylko z czystej fascynacji, że tak można oglądamy sobie jeszcze wnętrze samolotu. 32 rzędy, 189 miejsc, prawie 9 godzin lotu i tylko dwie toalety?! Oj…

Takich informacji nie znajdziemy na stronie biura podróży, musimy więc pytać. Skąd mamy wiedzieć, jakie zadać pytania? Z rozdziałów „Plan imprezy” i „Transport” z naszego ebooka. Znajdziecie tam listę gotowych pytań do biura, ale też podpowiedzi, na co zwrócić uwagę i co zapisać w umowie, żeby potem nie było nieprzyjemnych niespodzianek, takich jak chociażby możliwość utraty aż dwóch dni z naszego urlopu. Jak to? Ano tak, że często w Ogólnych Warunkach Uczestnictwa (OWU, które jest częścią umowy) możemy spotkać zapis, że pierwszy i ostatni dzień wycieczki przeznaczone są na podróż. Brzmi to niewinnie, ale nabiera kontekstu, gdy np. z winy biura zamiast być na miejscu koło południa i móc zregenerować siły po podróży, a potem spokojnie zjeść kolację, docieramy dopiero około północy. Dlatego do umowy koniecznie wpiszmy godziny wylotów i przylotów, czas trwania transferów z lotniska do hotelu i z powrotem oraz prognozowaną godziną dotarcia do hotelu. Będzie to solidna podstawą do wykazania, że umowa została wykonana nieprawidłowo, a nam przysługuje prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia. I to pomimo zapisu w OWU.

OK, na koniec sprawdźmy jeszcze jak wygląda oferta przygotowana dla najbardziej wydaje się wymagających i dociekliwych klientów. Przecież szukając opcji na wakacje z dziećmi jesteśmy szczególnie czujni wobec wszystkich gwiazdek i zapisów małym drukiem.

Turcja wydaje się niezłym pomysłem. Niezbyt daleko, przyjemny klimat, europejska kuchnia i te atrakcje. Do wyboru mamy pokoje A3A lub za dopłatą A3B, A3E i najdroższe A3D…  eeee? Opis pokoju mniej jak skromny (prysznic, WC, klima, balkon) wyżywienie: All Inclusive. I koniec.

No dobrze, ale mamy dzieci, co to wszystko znaczy?

Czy hotel to jeden budynek, czy cały kompleks? Kompleks, aha, to w którym obiekcie będzie nasz pokój? (piętro, winda, widok, położenie względem kuchni/ restauracji/ basenów/ plaży). Jak duży jest pokój rodzinny, ile jest standardowych łóżek, czy jest łóżeczko dla dziecka, czy jest czajnik, lodówka, nawilżacz itp. Gdzie będziemy jeść? Gdzie i ile jest restauracji? Jak można się tam dostać (mamy wózek)? Czy w restauracji są krzesełka (ile konkretnie) i sztućce dla dzieci? Co obejmuje oferta All Inclusive? Jakie napoje, owoce, posiłki? Jak wygląda klubik dla dzieci? Jakie są zasady i godziny korzystania z animacji, atrakcji, wodnych miasteczek i innych. Ufff sporo tego, a to dopiero kilka z całej długiej listy dostępnej w naszym ebooku.

Ale tylko zadając bardzo precyzyjne pytania i tylko zapisując w umowie wszystkie istotne dla nas kwestie będziemy w stanie zagwarantować sobie takie wakacje, o jakich marzymy.

5 kroków do wakacji naszych marzeń – czy to dużo czy mało?

To chyba dobry początek. Wiemy już (mniej więcej) o co pytać. Oczywiście każdy może dołożyć do tej listy swoje pytania, uwagi i zastrzeżenia. Nawet taki pobieżny przecież przegląd kilku internetowych ofert (topowych) biur podróży pokazuje, że musimy być dobrze przygotowani do rozmowy z touroperatorem i dociekliwi w zadawaniu pytań. No, ale przecież chodzi w końcu o nasze (niemałe) pieniądze i wolny czas, który (w przypadku zmarnowanego urlopu) jest nie do odzyskania.

Jeśli chcesz czytać więcej podobnych artykułów polub naszą stronę na Facebooku.


Jeżeli chcesz pobrać nasz darmowy ebook zajrzyj tu.


Zespół Zmarnowanyurlop.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *